Co ci mogę powiedzieć. Długo siedziałam w tym gównie. Długo jarało mnie
to że zawsze mam przy sobie coś co daje mi power'a. Nie wystarczały mi
jakieś karuzele, potrzebowałam tego. Miałam wtedy 13 lat. Tak niewiele
wiedziałam z życia, a jednak dałam się w to wciągnąć. Teraz mam 15 lat,
jestem pełną energii dziewczyną. Mam chłopaka który mnie wspiera pomaga
mi. Rodzice? Nawet nie wiedzieli że byłam w takie rzeczy zamieszana.
Takie jest obecne zainteresowanie rodziców dziećmi. Byle sie dobrze
uczyły i nie przysparzały za dużo problemów, potem róbta co chceta. Taka
prawda, do dziś moja mama sprzątając pokój nie może znaleźć zielonych
rzeczy, lub nie potrafi mnie wyczuć. To jest normalne? Zresztą sami
wciągnęli mnie w to. Nie dosłownie, po prostu przez nich zaczęła się
moja przygoda z narkotykami. Przez miliony ich kłótni, próbowania zrobić
mnie na kogoś kim nie jestem i kim nie zamierzam być. Chciałam się
zbuntować jednak nie wiedziałam ze zajdzie to tak daleko. Zaczynaliśmy
od zwykłego zioła, z tygodnia na tydzień było tego więcej. Mój organizm
przetrzymywał coraz większe ilości więc 'znudziło' nam sie to.
Chcieliśmy sprawdzić coś mocniejszego. Skończyło się na zwykłej
kokainie, jednak długa przeprawa czekała nas przez heroinę. Pomyślicie
głupia, przecież to dwa inne światy Kokaina spowalnia zmęczenie a
Heroina daje takiego kopa, jak młotem w łeb. Jednak tak było. Pierwszy
raz gdy spróbowałam Heroiny był nie do zniesienia. Głowa opadła mi w
tył, widziałam jak świat wiruje, a nogi same huśtają się jak na
huśtawce. Tyle pamiętam. Dziwne, miało byś fajnie pomyślałam następnego
dnia, spróbuje znowu może tym razem. 2 raz znowu nic, 3,4,5,6,7 dopiero
za 8 razem zrozumiałam ze sie uzależniłam. Nie nie poczułam tego przez
objawy w organizmie. Zobaczyłam to po moim zachowaniu, gdy wstawałam nie
myślałam o szkole, tylko o tym aby spotkać się z moją grupą i znowu
wrócić do domu ledwo na nogach. Wbrew pozorom w szkole byłam pilną
uczennicą, jedna rzecz która mi się udała przez ten męczący okres.
Zniszczyłam swoich przyjaciół, zniszczyłam siebie, a w szczególności
żałuje zniszczenia chłopaka który mnie naprawdę kochał. Byłam z nim
ponad rok czasu. Próbował mnie z tego wyciągnąć jednak wtedy imponowali
mi chłopcy którzy biorą, to wtedy było takie wow. Po roku brania, nie
chciałam więcej. Zwróciłam się o pomoc do mojej przyjaciółki która bez
zastanowienia mi pomogła po mimo tylu ciosów. Poszłyśmy do pani.Z
cudowniej pani Z która pomogła mi wyjść z nałogu zaledwie w 5 miesięcy.
Ta droga była trudna naprawdę. po 3 miesiącach zaczęłam brać ale pani Z
zauważyła to i od nowa odwyk. Dziś nie biorę już 7 miesięcy. Mam nowego
chłopaka który wie o mojej przeszłości i pilnuje mnie, mam cudownych
rodziców, przyjaciół oraz zadowalające wyniki w szkole.Nie wiem po co mi
to było. Teraz chce uchronić właśnie ciebie. Panuj nad sobą, nie bierz.
~Cocaine
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz