poniedziałek, 14 października 2013

Co ci mogę powiedzieć. Długo siedziałam w tym gównie. Długo jarało mnie to że zawsze mam przy sobie coś co daje mi power'a. Nie wystarczały mi jakieś karuzele, potrzebowałam tego. Miałam wtedy 13 lat. Tak niewiele wiedziałam z życia, a jednak dałam się w to wciągnąć. Teraz mam 15 lat, jestem pełną energii dziewczyną. Mam chłopaka który mnie wspiera pomaga mi. Rodzice? Nawet nie wiedzieli że byłam w takie rzeczy zamieszana. Takie jest obecne zainteresowanie rodziców dziećmi. Byle sie dobrze uczyły i nie przysparzały za dużo problemów, potem róbta co chceta. Taka prawda, do dziś moja mama sprzątając pokój nie może znaleźć zielonych rzeczy, lub nie potrafi mnie wyczuć. To jest normalne? Zresztą sami wciągnęli mnie w to. Nie dosłownie, po prostu przez nich zaczęła się moja przygoda z narkotykami. Przez miliony ich kłótni, próbowania zrobić mnie na kogoś kim nie jestem i kim nie zamierzam być. Chciałam się zbuntować jednak nie wiedziałam ze zajdzie to tak daleko. Zaczynaliśmy od zwykłego zioła, z tygodnia na tydzień było tego więcej. Mój organizm przetrzymywał coraz większe ilości więc 'znudziło' nam sie to.
Chcieliśmy sprawdzić coś mocniejszego. Skończyło się na zwykłej kokainie, jednak długa przeprawa czekała nas przez heroinę. Pomyślicie głupia, przecież to dwa inne światy Kokaina spowalnia zmęczenie a Heroina daje takiego kopa, jak młotem w łeb. Jednak tak było. Pierwszy raz gdy spróbowałam Heroiny był nie do zniesienia. Głowa opadła mi w tył, widziałam jak świat wiruje, a nogi same huśtają się jak na huśtawce. Tyle pamiętam. Dziwne, miało byś fajnie pomyślałam następnego dnia, spróbuje znowu może tym razem. 2 raz znowu nic, 3,4,5,6,7 dopiero za 8 razem zrozumiałam ze sie uzależniłam. Nie nie poczułam tego przez objawy w organizmie. Zobaczyłam to po moim zachowaniu, gdy wstawałam nie myślałam o szkole, tylko o tym aby spotkać się z moją grupą i znowu wrócić do domu ledwo na nogach. Wbrew pozorom w szkole byłam pilną uczennicą, jedna rzecz która mi się udała przez ten męczący okres. Zniszczyłam swoich przyjaciół, zniszczyłam siebie, a w szczególności żałuje zniszczenia chłopaka który mnie naprawdę kochał. Byłam z nim ponad rok czasu. Próbował mnie z tego wyciągnąć jednak wtedy imponowali mi chłopcy którzy biorą, to wtedy było takie wow. Po roku brania, nie chciałam więcej. Zwróciłam się o pomoc do mojej przyjaciółki która bez zastanowienia mi pomogła po mimo tylu ciosów. Poszłyśmy do pani.Z cudowniej pani Z która pomogła mi wyjść z nałogu zaledwie w 5 miesięcy. Ta droga była trudna naprawdę. po 3 miesiącach zaczęłam brać ale pani Z zauważyła to i od nowa odwyk. Dziś nie biorę już 7 miesięcy. Mam nowego chłopaka który wie o mojej przeszłości i pilnuje mnie, mam cudownych rodziców, przyjaciół oraz zadowalające wyniki w szkole.Nie wiem po co mi to było. Teraz chce uchronić właśnie ciebie. Panuj nad sobą, nie bierz.

~Cocaine

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz